Duo
Nie umiem być systematyczna w pisaniu - to jest pewne. Ale chyba jakoś wcześniej nie czułam takiej potrzeby...A może po prostu nie bardzo miałam okazję ku temu? Takie samotne wieczorki przy smętnej muzyce, kiedy całe mieszkanie jest tylko dla mnie, to stanowczo najlepszy moment do pisania.
Moja praca jakoś powoli się układa. Zdobywam nowe klientki, a to na początku wcale nie jest takie łatwe. Staram się wykonywać pracę najlepiej jak potrafię, chociaż, zdarzają się momenty, kiedy nie jestem w pełni zadowolona z tego, co zrobiłam. Ktoś kiedyś to trafnie określił: perfekcjonizm. A może nie?
Co do mojego życia uczuciowego...Sama nie wiem. Raz jest lepiej,a raz gorzej. Zupełnie tak, jak przejażdżka rollecoasterem. I czasami naprawdę nie wiem co robić i co myśleć. Minął dokładnie rok odkąd się znamy. Uwielbiam wspólne chwile, ale ostatnio pojawiają się jakieś głupie niejasności i nieuzasadnione humorki. Czasami chyba nie umiem z nim rozmawiać. Ale kocham go, na zabój. Boje się, że kiedyś to wszystko nagle straci głębszy sens i zniknie.
Czasami tęsknie za swoim starym życiem - za spotkaniami ze znajomymi, pitoleniu dwa przed dwa przy czymś mocniejszym, a czasem głębszym babskim świergoleniu. Tęsknię za zapachem swojego domu, dotykiem klawiszy pianina, czy zimnych metalicznych strun gitary...Tęsknię za wiatrem we włosach, który towarzyszy mi przy wypadach szosowych w nieplanowane...Tęsknię za zapachem mojej mamy, głosem i śmiechem taty, za dawnymi ścieżkami.
Są takie dni, że nienawidzę życia. Ale chyba jednak bardziej je kocham.
Moja praca jakoś powoli się układa. Zdobywam nowe klientki, a to na początku wcale nie jest takie łatwe. Staram się wykonywać pracę najlepiej jak potrafię, chociaż, zdarzają się momenty, kiedy nie jestem w pełni zadowolona z tego, co zrobiłam. Ktoś kiedyś to trafnie określił: perfekcjonizm. A może nie?
Co do mojego życia uczuciowego...Sama nie wiem. Raz jest lepiej,a raz gorzej. Zupełnie tak, jak przejażdżka rollecoasterem. I czasami naprawdę nie wiem co robić i co myśleć. Minął dokładnie rok odkąd się znamy. Uwielbiam wspólne chwile, ale ostatnio pojawiają się jakieś głupie niejasności i nieuzasadnione humorki. Czasami chyba nie umiem z nim rozmawiać. Ale kocham go, na zabój. Boje się, że kiedyś to wszystko nagle straci głębszy sens i zniknie.
Czasami tęsknie za swoim starym życiem - za spotkaniami ze znajomymi, pitoleniu dwa przed dwa przy czymś mocniejszym, a czasem głębszym babskim świergoleniu. Tęsknię za zapachem swojego domu, dotykiem klawiszy pianina, czy zimnych metalicznych strun gitary...Tęsknię za wiatrem we włosach, który towarzyszy mi przy wypadach szosowych w nieplanowane...Tęsknię za zapachem mojej mamy, głosem i śmiechem taty, za dawnymi ścieżkami.
Są takie dni, że nienawidzę życia. Ale chyba jednak bardziej je kocham.
Komentarze
Prześlij komentarz